strona główna :: osiągnięcia
login:  hasło: 
zapamiętaj mnie rejestracja










strona główna
historia
osiągnięcia
wyniki
zdjęcia
filmy
o nas
felietony
vlepki
linki
siatkówka










nakarm głodnego








Pierwszym naszym sukcesem (a właściwie moim - przyp. Jach) było zdobycie w 1993 roku nagrody za bardzo dobre wyniki w nauce. Dostałem wtedy książkę o kocie Filemonie (słowa uznania - zeskanowane - obok). Już w tak młodym wieku (druga klasa podstawówki) godnie reprezentowałem nasze barwy, w odróżnieniu od reszty chłopaków - nieuków!

Na kolejny sukces trzeba było czekać aż do późnej jesieni 2001 roku, kiedy to we wspaniałym stylu wygraliśmy 3 ligę, pokonując w ostatecznym jej quasi-finale (rozegranym na rozpoczęcie już drugoligowego sezonu wiosennego AD 2002) ekipę Młodych Wilców w stosunku (my byliśmy partnerem czynnym...) 6:5. W nagrodę skapnęło nam troszkę kaski, otrzymaliśmy także całkiem przyjemny w dotyku i wyglądzie pucharek (po prawej jegoż artystyczne ujęcie z naszymi wybrykami w tle autorstwa Łukasza).

Jako dobrzy chrześcijanie, nie ulegając pokusom chciwości, przez kolejne dwa lata dawaliśmy fory naszym rywalom w zdobywaniu trofeów. Nasza hojność okazała się jednak mieć pewne granice i oficjalnie się zakończyła na wiosnę 2003. Wówczas to doszliśmy do pierwszego i jak na razie ostatniego naszego finału oficjalnej imprezy, w tym wypadku finału Grand Prix Bemowa. W nim to jednak ulegliśmy 1:3 zespołowi OKS Górce, a jedyną bramkę w tym meczu zdobył Adrian 'tylko-nie-piętką' Krajewski (ja, czyli). Mimo porażki, otrzymaliśmy na ratuszowej 'audiencji generalnej' fajowskie dyplomiki oraz getry typu 'mega-sex' w naszych barwach klubowych. Dyplomik (bo przecież nie getry...) prezentujemy na załączonym obok obrazku.

Kolejny sezon i kolejny sukces (ach, my głodomory...). Na jesieni Roku Pańskiego 2003, ponownie zapisaliśmy się złotymi zgłoskami w Grand Prix Bemowa (zwanym też górnolotnie 'Turniejem o Puchar Burmistrza'). Tym razem zdobyliśmy tylko trzecie miejsce, ale - o dziwo - w nagrodę... ponownie dostaliśmy fajowskie dyplomiki i getry typu 'mega-sex werszyn otum'! Dla Łukasza na pewno niezapomnianym przeżyciem oraz nagrodą rekompensującą wszelkie trudny grania po kostki w wodzie - w kręgach bardziej rozeznanych błotem zwaną - był uścisk dłoni bemowskiego 'zebigbosa', burmistrza Włodzimierza Całki (bo przecież nie Różniczki...).

Sezon wiosenny roku 2004 przyniósł dość niespodziewany sukces, znów w bemowskim GP. Niespodziewany, bowiem - przynajmniej naszym skromnym zdaniem - zaprezentowaliśmy się w tym turnieju nadzwyczaj źle. Rzeczywistość jednak zweryfikowała nasze mniemania in plus i ostatecznie okazało się, iż zajęliśmy... 3 miejsce, o czym dowiedzieliśmy się dopiero... na jesieni... Nagrodą za wicewicemistrzostwo była fajowska statuetka, która ugrzęzła była w jaśkowych czeluściach ('i pięknie się u mnie prezentuje' - znowu przyp. Jach...) (si de fotka obok).

Na wiosnę 2005 roku, w piątą rocznicę oficjalnego powstania drużyny, pokusiliśmy o bodaj największy sukces w naszej historii - awansowaliśmy do pierwszej ligi bemowskiej, za co uhonorowano nas tym oto (luk rajt), jakże pięknym pucharem (a Lantra, która wygrała drugą ligę, dostała dokładnie, toczka w toczkę, jotka w jotkę taki sam puchar :P). Zakończyliśmy sezon na miejscu drugim, za rzeczoną Lantrą właśnie, choć długo liderowaliśmy tabeli. Nic to jednak - porażki w końcówce sezonu powetowaliśmy sobie w 'klubowym klubie' Karuzela na stosownym piwku, pozostawiając w pamięci tylko to, że na zakończenie ligi przejechaliśmy się po Odnowie 6:0!

Korzystając z dłuższej przerwy w rozgrywkach ligowych w sezonie wiosna 2008, przy wydatnej pomocy dwóch nie-GCciaków (Demona i Jemioła) oraz eks GCciaka Norbiego wygraliśmy Jelonkalia 2008! Nie będę ukrywał, że po cichu liczyliśmy na kolejne getry, ale na szczęście w dobie postępującego konsumpcyjnego trybu życia przypomniano nam, ze liczy sie coś wiecej... Arek McFly w naszym imieniu przyjął uścisk ręki z rąk Burmistrza oraz dostał prawie-buziaka od fajnej pani. Jakby tego było mało dostaliśmy superaśny puchar, sztuk: 1 (który Muszek ma w pokoju, jak ktoś chce w każdej chwili moża go obejrzeć u niego, zjeść obiad, przespać sie - Aro się do tego zobowiązał, jako przechowywacz nagrody) oraz dyplomik, sztuk: 1 (jeśli patrzeć na jego date to przybył on z przeszłości...)

Jubileusze zawsze dodawały nam świeżej pary i nie inaczej było w naszym 21. z kolei sezonie w bemowskiej lidze, kiedy to obchodziliśmy swe 10-już-lecie. Owa leciwość przekłada się w naszym wypadku na doświadczenie, co na Jelonkach jest równoznaczne ze sprytem I dobrobytem. Wszystką ambitną młodzież ligową wprost porażamy przez lata urozmaiconą strategią "sru" tudzież tzw. grą "na kurwie" zdobywając coraz to nowe trofea. Idąc za ciosem, zmagania wiosenne zakończyliśmy na pudle, zajmując trzecie miejsce w rozgrywkach pierwszej ligi na nawierzchni naturalnej po sezonie naznaczonym ogólnonarodową żałobą po tragedii prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. W nagrodę otrzymaliśmy pucharek (kuratorem został Grzybo I Starszy, zwiedzanie w każdy pierwszy wtorek tygodnia w godzinach 8.00-8.15 po uprzednim doleceniu do Australii) i po zwisie męskim brązowym, czyli stosownym medaliku.

Mucha (okoliczną) legendą jest I basta! - zakrzyczeli zgodnie włodarze ligowi i za występy w sezonie jesiennym AD 2010 uhonorowali nasz ręcznik nagrodą dla najlepszego (okolicznego) ręcznika. To pierwsza indywidualna Prix w historii GC, ergo tym bardziej cenna nie tylko dla Muszki, ale i nas wszystkich

redakcja: Jasiek + Adrian

A nasze najbliższe plany to...


gramyczasami 2000-2008
3428